Sklep offline vs. Sklep online- gdzie wydajemy więcej?

Listopadowy wieczór. Ja, w naprawdę okropnym humorze, przemieszczam się pomiędzy półkami w sklepie kosmetycznym. W końcu nie od dziś wiadomo, że nic tak nie działa na poprawę nastroju jak zakupy, niezależnie od tego czy kupujemy nową torebkę, czy też lakier do paznokci.

Stojąc w kolejce do kasy po obu stronach obserwuje trzy poziomowe regały, na których leży towar w „okazyjnie niskich cenach”. Waciki, maszynki do golenia, specyfiki na przeziębienie, a nawet kosmetyki topowych marek w promocji. Wszystkie te produkty niewątpliwie kuszą stojącego w kolejce klienta. Biorąc pod uwage czas oczekiwania można śmiało stwierdzić, że nabywca ma wystarczająco długą chwilę zarówno na zapoznanie się z asortymentem półek, jak i na podjęcie decyzji względem ewentualnego zakupu.

Jak już zapewne wiesz, wyżej wymieniona akcja rozegrała się w sklepie stacjonarnym. Teraz zastanówmy się, jak ta sama sytuacja wygląda podczas zakupów online. A więc siedząc przed monitorem wpisuję w wyszukiwarkę interesujący mnie produkt. Po kilku sekundach otrzymuję kilkanaście wyników, które mogą mnie zainteresować. Decydując się na nabycie pożądanej przeze mnie rzeczy również czeka mnie „kolejka” do kasy. Możesz teraz spytać „Ale jak to?”, a ja już spiesze z wyjaśnieniem. Po pierwsze : zanim dotrę do podstrony która umożliwi mi zapłatę, zazwyczaj muszę „przebrnąć” przez dział, w którym serwer automatycznie sugeruje mi, które pozycje są również interesujące i ewentualnie zachęca do skorzystania z wybranej oferty. Brzmi znajomo, prawda? Po drugie : strona online również oferuje zniżki i promocje na swój towar, a więc zarówno w sklepie stacjonarnym, jak i internetowym kupujący jest narażony na tego typu działania marketingowe. Więc która forma zakupów jest dla nas korzystniejsza?

Paradoksalnie stojąc w kolejce w placówce, szansa na zakup dodatkowego produktu (często niepotrzebnego) wynosi około 70%.  Głównym wskaźnikiem decydującym za dokonanie kolejnej transakcji jest szeroko rozumiany „shopping experience”. Zgodnie z definicją, jest to „doświadczenie zakupowe, czyli wszystkie wrażenia (pozytywne i negatywne), których doznaje konsument podczas zakupów”. Powyższe stwierdzenie w większości przypadków odnosi się do wizyt w sklepie stacjonarnym i dlatego też szansa, że kupimy więcej niż potrzebujemy jest tak wysoka. Przede wszystkim spowodować to mogą odczucia, które towarzyszą nam podczas podróży pomiędzy sklepowymi półkami (jak choćby ich wspomniany układ), zaangażowanie pracowników sklepu, a także atmosfera panująca w lokalu ( odpowiednio dobrana muzyka, a nawet zapach ). Ponadto, robiąc zakupy w placówce stacjonarnej możemy dokładnie zapoznać się z promocyjnym towarem, poczuć jego teksturę, wielkość, a także określić jego jakość. W przypadku sklepów internetowych, potencjalny nabywca nie jest w stanie stwierdzić, czy sugerowana pozycja jest interesująca, szczególnie pod względem wyżej wymienionych czynników, dlatego też szansa za zakup dodatkowego produktu spada do około 30%.

Reasumując dzisiejszy artykuł chciałabym z własnego doświadczenia potwierdzić, że naprawdę łatwiej jest zaoszczędzić w Internecie. Biorąc pod uwagę lepszą dostępność towaru w bardziej atrakcyjnych cenach,  większą gamę oferowanych zniżek oraz promocji, a także wygodę w robieniu zakupów, gorąco polecam zakupy online, gdyż pozwolą nam mieć realną kontrolę nad domowym budżetem!

Jestem bardzo ciekawa, co wy sądzicie na ten temat? Piszcie w komentarzach!